8 stycznia 2010

Lemoniada z miodem

  • 250 ml wody mineralnej gazowanej (np. Staropolanka)
  • połówka cytryny
  • 2 łyżki miodu (ew. wedle uznania)
  • kostki lodu
  • plasterek cytryny do ozdoby

Wodę wstawić na pół godziny do lodówki. Po wyjęciu wlać do wysokiej szklanki. Dodać świeżo wyciśnięty sok z połówki cytryny i miód. Dokładnie wymieszać. Wrzucić lód i przyozdobić.


Komentarz: Bardzo prosty w przyrządzeniu napój, który genialnie gasi pragnienie w upalne, letnie dni.

30 grudnia 2009

Aladin

  • 40 ml czerwonego wermutu
  • 20 ml wódki wiśniowej
  • 10 ml grenadiny
  • 1 wisienka koktajlowa

Wszystkie składniki energicznie wymieszać w shakerze z kostkami lodu i przelać do kieliszka.


Komentarz: Pewnie nigdy się nie dowiem dlaczego, ale uwielbiam wermut...

27 grudnia 2009

W poszukiwaniu biurka

Jestem w trakcie poszukiwań nowego biurka. Stare jest wielkie, ciężkie i nie ma miejsca na komputer. Potrzebuję biurka narożnego. W sieci znalazłam kilka wyglądających bardzo ciekawie, ale nie mam ochoty kupować mebli przez Internet. Ja to muszę przed zakupem zobaczyć na własne oczy. Cena do 450zł (na więcej mnie nie stać). Oto co udało mi się namierzyć w sieci i co by mnie interesowało.

Biurko nr 1 jest moim faworytem. Drugie to ostateczność.


Póki co znalazłam tylko coś takiego


Małe dość, ale największą wadą tego biurka było wykonanie. Wyglądało, jakby miało się rozsypać tuż po postawieniu go w pokoju. Rany, kiedy ja znajdę czas na jeżdżenie po mieście i szukanie tego cholernego mebla?

15 grudnia 2009

White lady

  • 20 ml ginu
  • 20 ml cointreau
  • 20 ml soku cytrynowego
  • wisienka koktajlowa

Wszystkie składniki i kostki lodu umieścić w shakerze. Wymieszać i przelać do kieliszka koktajlowego. Wisienkę włożyć do kieliszka.


Komentarz: Drink podawany najczęściej przed posiłkiem dla pobudzenia apetytu (tzw. aperitif). Mam dziwną słabość do soku cytrynowego...

Kogoś porąbało...

Tytuł niewiele mówi, ale zaraz wszystko się wyjaśni. Otóż nie tak dawno temu stwierdziłam, że należałoby wyjść naprzeciw potrzebom mojej dziurawej pamięci i ją nieco wspomóc w działaniu. Chciałam to zrobić raz, a dobrze: kupić sobie ładny notes lub kalendarzyk, czarny atrament do pióra i szpanować. Żeby od pomysłu do realizacji nie było większych dziur czasowych wygrzebałam z pudełka ze szpargałami mój stary notesik. Wyrwałam niepotrzebne już od dawna notatki i zaczęłam notować to co potrzebowałam. Jest dobrze, system kółkowy się sprawdza (więcej o nim tutaj - uwaga! pod linkiem strona w jęz. ang.). Odwiedziłam EMPiK by dać upust moim pedantyczno-szpanerskim zapędom... Opuściłam go z przekleństwem na ustach i myślą, że kogoś naprawdę porządnie pojebało. Pozwólcie, że zilustruję mój problem.

Otóż i cudo, które udało mi się znaleźć.
Jest piękny w moim mniemaniu.


W środku też ideał


Pojebało ich -_-'
Kto to kupi?


Tym oto sposobem wciąż korzystam z mojego starego notesu za 2zł. Sprawdza się choć jest brzydki jak noc, mały i nieporęczny. Jak kiedyś odejmą od tej ceny jakieś 40zł, to może będzie mnie stać. 60zł to jednak ciut za dużo za kalendarz.