18 lipca 2009

Prince of Persia (2008) [PC; X360; PS3]

Najnowsza odsłona Prince of Persia była tytułem długo wyczekiwanym. Pierwsza trylogia gier z serii Księcia Persji oraz Trylogia Piasków Czasu obrosły wręcz legendą, a teraz miało pojawić się coś nowego. Wbrew krążącym początkowo pogłoskom nowy PoP fabularnie nie ma wiele wspólnego ze swoimi poprzednikami. Dla jednych jest to wada, dla innych zaleta. Ta gra jest po prostu inna i wcale nie oznacza to, że jest gorsza. Zasiadając do tego tytułu miałam pewne obawy, jednakże sama gra szybko je rozwiała.



Wymagania sprzętowe gry Prince of Persia:
Core 2 Duo 2,2 GHz
2 GB RAM
karta grafiki 256 MB (GeForce 6800 lub lepsza)
8 GB HDD
Windows XP/Vista

Informacje:
Producent: Ubisoft Studios
Wydawca: Ubisoft
Dystrybutor PL: Ubisoft
Gatunek: gry akcji (TPP)
Data wydania w Polsce: 09 stycznia 2009

Gdy rozbrzmiały ostatnie słowa wypowiedziane przez Księcia Persji w końcówce Dwóch Tronów z pewnym żalem pomyślałam sobie, że to koniec tej serii. Dopiero po jakimś czasie zaczęły do mnie docierać różne plotki odnośnie rzekomej czwartej części. Wydawało się to o tyle nieprawdopodobne, że Trylogia Piasków Czasu była już zamknięta. Powoli wychodziły na jaw kolejne szczegóły. Okazało się, że gra poza ogólną konwencją nie nawiązuje do poprzedników. Nowy PoP, kolejne dziecko Ubisoftu, pojawił się na rynku między grudniem 2008 a styczniem 2009. Od poprzedników wyróżniał się znacznie bardziej baśniową i nieprawdopodobną historią oraz odmienioną szatą graficzną. Wiele osób miało wątpliwości, czy te zmiany pozytywnie wpłyną na grę. Moim zdaniem zmiany były konieczne i wyszły grze na dobre. Jeśli dodać, że gra pozbawiona jest utrudniających życie zabezpieczeń i że po instalacji można grać bez płyty, to już zupełnie się człowiekowi robi miękko na sercu. Gra wyszła na PC, Xboksa 360 i PS3.

Pierwsze minuty gry sprowadzają na nas pierwsze wielkie zdziwienie. Otóż główny bohater wcale nie jest księciem. To złodziej i awanturnik z burzliwą przeszłością oraz bardzo sprawny wojownik. Do tego gaduła i cynik. Od samego początku gry facet wydaje się mieć pecha - złapała go burza piaskowa, spadł do jakiejś dziury i stracił obładowaną skradzionym złotem oślicę. Jak by tego było mało spadła na niego (dosłownie spadła) piękna, młoda kobieta, a po chwili stał się celem ścigających ją oprychowatych żołnierzy. Dodatkowo dziewczyna okazuje się być księżniczką, a jej ojciec zdaje się mieć nierówno pod sufitem. Uwolnione zostaje potężne, złe bóstwo i światu grozi zagłada. Ta historia nie może się dobrze skończyć...

Konkubina jest IMHO najbardziej wkurzającym przeciwnikiem... Za dużo gada!
Sterowanie w grze jest całkiem przystępne. Nie miałam z nim większych kłopotów, a grałam przecież z użyciem klawiatury i myszy. Sądzę jednak, że znacznie wygodniej byłoby z xboksowym padem. Moje wrażenie w tej kwestii pogłębia fakt, że w grze sporo jest sytuacji, gdy na ekranie wyświetla się informacja mówiąca, który przycisk mamy w danej chwili wcisnąć. Sterowanie padem w tym wypadku jest znacznie bardziej intuicyjne niż na klawiaturze.

Oprawa audiowizualna jest po prostu piękna. Początkowo zastosowanie cell-shadingu w tym tytule budziło u mnie pewne obawy. Jednakże nałożony na postacie filtr graficzny pogłębia tylko wrażenie niezwykłości tej historii. W grze przyjdzie nam obejrzeć mnóstwo zapierających dech widoków i to zarówno na obszarach skażonych złem, jak i tych już uzdrowionych. Animacje są bardzo dopracowane. Postacie poruszają się ładnie i naturalnie. Po pewnym czasie można zapomnieć o baśniowej oprawie graficznej (która nie wszystkim musi się podobać) i po prostu zanurzyć się w świecie gry. Muzyka tylko pogłębia efekt - jest genialnie dopasowana do całości. Głosy postaci w oryginalnej wersji językowej są świetnie dobrane. W polskiej nieco gorzej, ale większych zgrzytów nie ma, choć malkontenci zawsze znajdą miliony błędów.

Piękne widoczki... Jaka szkoda, że to wszystko już cuchnie Ahrymanem...
Co ciekawe gra śmigała na najwyższych detalach na moim rozklekotanym, kundlowatym rzęchu. Nigdy też nie sprawiła mi żadnych kłopotów i to nawet pomimo częstego zrzucania jej na pasek. Sporadycznie się przycinała, gdy opuszczałam pewien obszar i wchodziłam w następny, ale ani razu mnie z niej nie wyrzuciło, ani nie musiałam restartować komputera. Jedyny bardziej rzucający się w oczy błąd jaki znalazłam, to zlewanie się postaci ze ścianą w czasie przeskakiwania na drążek (gdy Elika dołączała do naszego bohatera na drążku ten zwykle na chwilę wtapiał się w ścianę, by zrobić jej miejsce).

Historia opowiedziana w najnowszym Księciu Persji należy do klasyków z rodzaju "dzisiaj uratujemy świat". Nie znajdziemy tu w zasadzie niczego odkrywczego. Mimo to sama forma i sposób opowiedzenia historii sprawiają, że gra się przyjemnie. Nie zdarzy nam się tu oglądać ekranu Game Over, ani żadnego innego w tym stylu. Po prostu nie da się zginąć. Choć to dobra wiadomość, bo gra nie zniechęca, to jednak niestety jest za prosta... Poza tym twórcy dali nam pełnię możliwości wyboru drogi, którą podążymy w czasie rozgrywki. Możemy też udać się do każdej widocznej na mapie lokacji, chociaż by się po nich poruszać i iść dalej może się okazać konieczne odblokowanie konkretnych zdolności Eliki (by tego dokonać należy zbierać rozsypane po uzdrowionych obszarach Ziarna Światła).

By zdobyć te nieszczęsne Ziarna Światła niekiedy niezbędna jest ścisła współpraca naszej uroczej parki
No właśnie - Elika. Księżniczka towarzyszy nam przez cały czas trwania gry. W przeciwieństwie do Farah znanej z Prince of Persia: The Sands of Time, Elika nie ma w zwyczaju pakować się w kłopoty, ginąć od ciosów przeciwników, przeszkadzać bohaterowi czy tarasować mu drogę. Księżniczka bierze cały czas aktywny udział w walkach (które nawiasem mówiąc toczone są zawsze z pojedynczym przeciwnikiem, swego rodzaju bossem na danym obszarze). Oczywiście to gracz decyduje kiedy nasza dzielna dziewoja zaatakuje. Jej magiczne ataki są zawsze świetnym uzupełnieniem kombinacji ciosów wykonywanych przez "Księcia". Elika jest siłą, z którą nasi wrogowie muszą się liczyć. Zawsze (podkreślam: ZAWSZE!) przyjdzie nam ona z pomocą, gdy zdarzy nam się gdzieś spaść. Przenosi wtedy naszego bohatera w ostatnie znane bezpieczne miejsce.

Ogólnie to w najnowszego PoPa grało mi się bardzo przyjemnie. Zabawa była przednia, choć zdecydowanie za krótka i zbyt prosta. Po przejściu Duszy Wojownika i Dwóch Tronów spodziewałam się nieco więcej po tym tytule. Olbrzymim zaskoczeniem było dla mnie zakończenie gry. Z jednej strony różne od tych znanych z innych pozycji. Z drugiej wkurzające, irytujące, zawiodło mnie bardzo. A jednak coś w nim jest, choć pozostaje spory niedosyt. Na pewno sugeruje ono, że powinna być jakaś dalsza część. I nie zmienia tego stanu rzeczy nawet dodatek, w który mieli okazję pograć posiadacze konsol (!).

PODSUMOWANIE:
+ grafika
+ muzyka
+ brak DRM
+ dobra polonizacja (chociaż wersja angielska jest lepsza)
+ grywalność
+ Elika :)
+ wolność wyboru ścieżek, którymi podążymy

- zakończenie
- czasem nasz bohater wtapia się w ścianę
- za łatwa
- za krótka :(

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz