27 września 2008

Jak pech to pełną gębą...

Niedawno opisywałam ScribeFire. Wygodny, zabawny Add-on do Firefoksa... Właśnie szykował się w nim sporych rozmiarów wpis na bloga. To już czas przeszły... Nie zauważyłam przycisku 'Wyczyść zawartość'... Niestety nie ma opcji cofania akcji, więc muszę zacząć od zera. Nie, nie zamierzam już pisać w ScribeFire. Usunę Add-ona i będę czekać aż ktoś pomyśli o takich gapach jak ja i w widocznym miejscu walnie guzik 'Cofnij', albo gdy działać będzie kombinacja Ctrl+Z.

23 września 2008

iPhone, gPhone...

Niedawno na rynku pojawił się szumnie zapowiadany iPhone 3G firmy Apple. Tyle się o nim mówiło, był hitem nim pojawił się w sklepach... I jak dla mnie okazał się bardzo drogim kiczowatym gadżetem dla szpanerów o niemal zerowej funkcjonalności X_x No dobra, może nie zerowej. Ma internet, można zdaje się słuchać muzyki, wygląda przyzwoicie... 8GB miejsca na swoje pliki to też nie w kij dmuchał. Spory wyświetlacz... Ale... No właśnie. Co to za pomysł z niewymienną baterią? Brak funkcji MMS, brak Bluetooth, słyszałam o kłopotach z łączeniem z komputerem... No sorry -_-'

O iPhonie przycichło, zaczął tanieć i pojawiły się słuchy, że Google wypuści swój własny smartfon. Cóż, słuchy chodziły już od lat. W zeszłym roku mówiono, że pojawi się w lutym 2008 roku. Teraz okazuje się, że koło października można to będzie kupić w USA. Ma być w zbliżonej cenie co iPhone. Mam nadzieję, że pozbawiony jego rażących wad -_-

Tak mówiło się jeszcze do niedawna. Teraz okazuje się, że nie konkretny telefon, a system operacyjny smartfonów, Google Android. Widać więc, że firma Google zainteresowała się rynkiem technologii mobilnych, ale najwyraźniej nie na tym poziomie, o którym myślano na początku. Telefonów mają dostarczać znane firmy produkujące smartfony, np. LG. Mimo wszystko wciąż trwają spekulacje dotyczące wyglądu nowego telefonu. Niektóre zapowiadają się wyjątkowo ładnie (a nie ukrywajmy, że uroda telefonu też ma znaczenie) :D


The Dark Knight

Mam takie jakieś swoje widzi_mi_się, że nie przepadam za oglądaniem filmów. Ot najlepsze kawałki i tak w końcu pojawią się w TV, a ja nie mam nic przeciwko temu by poczekać. W kinie bywam więc okazjonalnie. Wyjątki robię dla tych filmów, które naprawdę warto z różnych powodów obejrzeć. Taki był właśnie Mroczny rycerz (The Dark Knight).

Mroczny rycerz jest kontynuacją nakręconego w 2005 roku filmu Batman - Początek. Poprzednika nie oglądałam, więc nie wiem jak ma się jedno do drugiego. Widziałam jednak wszystkie wcześniejsze ekranizacje Batmana i stwierdzam, że obraz stworzony przez Christophera Nolana jest skrajnie odmienny od tego co już znamy. Bruce Wayne nie jest już skrytym w sobie milionerem-odludkiem mieszkającym w mrocznej, starej posiadłości. Teraz to playboy, rekin biznesu i człowiek pewny siebie. Mam wrażenie, że nie jest już tak skrajnie owładnięty żądzą odwetu na światku przestępczym za śmierć rodziców. Sam Batman chociaż wciąż biega w czarnym, uszatym wdzianku z pelerynką też taki jakiś bardziej surowy i poważny... W filmie znajdziemy jednak znacznie więcej znanych nam postaci. Między innymi odświeżono znanego z Batman: Forever prokuratora generalnego, Harveya Denta znanego także jako Dwie Twarze (Two Face). Jednak to nie te postacie sprawiają, że film tak przyjemnie się ogląda... Film niemal całkowicie został zdominowany przez... Jokera.

Two Face z Batman: Forever i z The Dark Knight

Joker wziął się dosłownie znikąd. Nie ma nazwiska, nie wiadomo kim jest. Jego twarz zdobi paskudna blizna układająca się w szeroki od ucha do ucha uśmiech. Paraduje w szytym na miarę fioletowym garniturze i maluje twarz niczym klaun. Do tego jest nieprzewidywalny i impulsywny. Nie zależy mu na pieniądzach, nie da się go szantażować. Sprawia wrażenie człowieka, któremu nie zależy na własnym życiu (ani niczyim innym). Wystawia na próbę psychikę Batmana oraz moralność mieszkańców miasta Gotham. Wydaje się być geniuszem zbrodni, sam mieni siebie siewcą chaosu i przeciwieństwem Batmana.
W rolę tę wcielił się Heath Ledger. Stworzył postać szaleńca, który potrafi z każdego wydobyć jego najgorsze cechy. Rola, o której mówi się, że zasługuje na Oskara. Jaka szkoda, że aktor nie żyje... Zdaje się, że nagrody nie można przyznawać pośmiertnie...

Tyle o postaciach. Sam film jest dobry. Utrzymany w mrocznym klimacie, psuje się pod koniec (patetyczne teksty w stylu amerykańskich filmów zdecydowanie zepsuły zakończenie). Muzyka bardzo dobrze oddaje nastrój scen, efektom specjalnym nie można niczego zarzucić. Akcja wartka, fabuła trzyma się kupy. Nic tylko polecić.

17 września 2008

Testowanie Add-on'ów - ScribeFire

Niedawno na stronie z dodatkami do Firefoksa znalazłam wtyczkę nazwaną ScribeFire. Wgrałam ją sobie z ciekawości, chcąc się przekonać czy przy jej pomocy rzeczywiście będzie mi wygodnie wprowadzać wpisy na bloga. Gorzej, że o dodatku na śmierć zapomniałam. Przypomniałam sobie dopiero dziś i od razu przystąpiłam do wypróbowania nowej zabawki :D

Po pierwsze od razu rzuciło mi się w oczy, że ScribeFire mam dostępny pod prawym klawiszem myszy i na pasku stanu w przeglądarce. Na dowolnej stronie bez otwierania mojego bloga mogę dokonać wpisu. Z całą pewnością jest to duża wygoda. Czasem gdy czytam coś w sieci mam ochotę od razu coś na ten temat napisać. Po kliknięciu prawym przyciskiem myszy i wybraniu z rozwijanego menu odpowiednich opcji mogę dokonać wpisu znacznie szybciej niż poprzez logowanie się na stronie etc.

Po drugie mile zaskoczył mnie fakt, że najwyraźniej dodatek ten pozwala dokonywać wpisów na kilku blogach. Można wybrać, na który ze swoich blogów wrzucimy wybrany tekst (każdy blog musimy wpisać w pamięć dodatku, co też powinniśmy uczynić już na samym początku :D).

Prócz możliwości wprowadzania nowych tekstów można też edytować starsze wspisy,a także dodawać kategorie (czy też etykiety wg niektórych). Bardzo zadowalająca jest ilość opcji formatowania tekstów. Na wielu blogach tego nie znajdziemy. Jak zawsze jest też edycja źródła wpisu oraz podglad tekstu na wybranym blogu :D

Dodatek ma wiele opcji konfiguracyjnych, których mnie nie chciało się ruszać. Bardzo ładnie integruje się z googlowym Bloggerem. Jedyna istotna wada, która rzuciła mi się w oczy (ale być może zależne jest to od mojego skina Firefoksa) to fakt, że niewiele widać w oknie wpisywania tekstu... Mam tu czarne, nieduże litery na ciemnoszarym tle... Oh joy XD

13 września 2008

Targi ZOO-Botanica 2008 - ciąg dalszy

W sobotę 13.09.2008 (dzisiaj XD) ok. godziny 11.00 wraz z mamą i młodszą siostrą wybrałam się na rzeczone targi do Hali Stulecia (była Hala Ludowa). Moim głównym celem było obejrzenie pokazywanych tam szczurków (booosssskie XD wciąż wracałam do tych małych paskudek i sporo się dziś o nich nauczyłam :D).
Przy okazji jednak odwiedziłam też inne stoiska. Akwaryści dopisali. Było ich wręcz zatrzęsienie. Prawie tyle samo było hodowców różnych gadów (węże, gekony, scynki, kameleony i inne). Obrodziły też pająki i różne inne bardziej egzotyczne stworzenia. Zmartwiło mnie jednak w jakich warunkach terraryści przetrzymywali pokarm dla swoich pupilków (szczurze i mysie maleństwa :( ). Zadziwiające było dla mnie to jak bardzo obojętni i niekomunikatywni byli właściciele pokazywanych kotów. Przede wszystkim z uporem maniaka pokazywali prawie wyłącznie persy i maine coony. Było jednak kilka przypadków syjamów, kotów abisyńskich i rosyjskich niebieskich. Jedynym miłym zaskoczniem był właściciel kornwalijskich reksów (rasa kota), który był bardzo rozmowny i kontaktowy. Długo mógł opowiadać o tych kotach XD
Troszkę ubodło mnie jak chętnie właściciele rasowych kotów, świnek morskich, pajaków, węży czy myszek sprzedawali swoje pociechy na rzeczonych targach. Płacisz, dostajesz zwierzaka, wracasz z nim do domu i twoja sprawa co z nim zrobisz X_x Troszkę jak w poślednich zoologach -_-' Stoisko myśliwskie ominęłam początkowo szerokim łukiem, by obejrzeć je sobie później. Nie lubię takich trofeów... Wolę popatrzeć na żywe zwierzę niż gapić się w szklane oczy powieszonego na ścianie trupa...
Dzień uważam za udany acz był dla mnie bardzo męczący. Zapewne jednak zwierzaki są nim bardziej zmęczone niż ja. Nagłośnienie było fatalne... Ryk z głośników sprawiał, że zwierzaki się denerwowały. Ich zmęczenie jest tym większe, że spędziły tam niemal cały dzień a ja zaledwie nieco ponad 4 godziny...

Szczuraski na pokazie... Przeważnie spały


Gady XD